Mazel Tow. Jak zostałam korepetytorką w domu ortodoksyjnych Żydów

J.S. Margot wkroczyła do świata ortodoksyjnych Żydów nagle i po cichu. Jako studentka studiów translatorskich w Antwerpii była korepetytorką w domu Schneiderów przez sześć lat, od 1987 – 1993 roku. Nic nie wskazywało na to, że autorka tak mocno zwiąże się z ortodoksyjną rodziną, zwłaszcza, że poprzednie nauczycielki rezygnowały po kilku tygodniach. Margot udało się nawiązać nie tylko kontakt, ale nawet głębsze relacje z czwórką dzieci Schneiderów, szczególnie z Jakovem i Elzirą. Nic nie wskazywało, że zwykła praca dorywcza przerodzi się w przygodę życia, a studentka zwiąże się z rodziną na wiele lat.

W „Mazel Tow. Jak zostałam korepetytorką w domu ortodoksyjnych Żydów” Margot przedstawia kulisy świata nowoczesnej ortodoksyjnej rodziny Żydowskiej. Często nie zgadza się z nimi w wielu sprawach, podejmuje dyskusje z dziećmi, co wychodzi na dobre zarówno jej, jak i jej podopiecznym, pokazując, że można mieć odmienne zdanie i jednocześnie przyjaźnić się i rozumieć w wielu innych kwestiach. Dodatkowym smaczkiem jest fakt, że naprzeciwko rodziny ortodoksyjnej stanęła kobieta o lewicowych poglądach, nie związana z żadną religią, która żyje w nieformalnym związku z muzułmaninem, co wywoływało wiele napięć między nią, a panem Schneiderem. Mimo to, autorka zaprzyjaźniła się z całą rodziną, a więź ta przetrwała wiele lat.

Pierwsza część książki to praca Margot w domu Schneiderów. Stopniowe zdobywanie zaufania Jakova, który był bardzo wygadany i zawsze musiał mieć ostatnie zdanie. Praca z cierpiącą na dyspraksję Elzirą, która z wycofanej dziewczynki, stała się pewną siebie kobietą. Autorka poznawała tradycje i zwyczaje rodziny, a jednymi z najciekawszych momentów są rozmowy z babcią Pappenheim, która przeżyła Holocaust. Dostojną, mądrą kobietą, która zostawiła przeszłość za sobą.

W drugiej części poznajemy dalsze losy rodziny Schneiderów, kiedy Margot odwiedza Simona i Elzirę w Izraelu, a następnie kilka lat później Jakova i Elzirę w Nowym Jorku. Aranżowane małżeństwa, dorośli twardo stąpający po ziemi ludzie, którzy wydają się radzić sobie w życiu o wiele lepiej niż ich dawna nauczycielka. Zaskoczenie dla autorki, ale czy dla czytelnika? Jest tutaj również sporo polityki. Margot związana z Nimą, muzułmaninem, uchodźcą, bardzo mocno wspierała Palestynę, a temat ten często pojawiał się w jej sporach z panem Schneiderem.

„Mazel Tow” to bardzo dobry fabularyzowany reportaż o życiu nowoczesnej, ortodoksyjnych rodziny żydowskiej. Autorka przedstawia ich życie na przestrzeni prawie dwudziestu lat, pokazując jak dzieci wyrastają na zaradnych dorosłych, choć wychowywani byli (jej zdaniem) pod kloszem. Już sam fakt, że ortodoksi wpuścili do swojego domu ‚obcą’ stanowi zaskoczenie. Margot wskazuje, że mimo, iż ją i rodzinę dzieliło wszystko, potrafili się porozumieć. „Mazel Tow” jest bardzo dobrze napisany, czyta się doskonale i nie można się oderwać. Porusza temat różnic kulturowych, które nadal, choć minęło trzydzieści lat, są aktualne. Doskonale opowiada o tym, co dzieje się za zamkniętymi drzwiami świata, do którego mało kto ma wstęp. Jeśli chcecie dowiedzieć się więcej o ortodoksyjnych Żydach, to dobra lektura na początek.