Weganizm – Kathy Freston

Czego się spodziewałam po książce Weganizm Kathy Freston? Moje wyobrażenia były mocno sprecyzowane. Chciałam dowiedzieć się na czym tak naprawdę polega wegański styl życia, bo nie nazwałabym go dietą. Jakie posiłki można przyrządzić, z jak wydawało mi się, ograniczonej liczby produktów. Moje oczekiwania prawie zostały spełnione.

Czym jest weganizm? Podaję za Wikipedią (link tutaj)

Weganizm – styl życia, jedną z cech, którego jest wegetarianizm, ale zwolennicy dążą do wyeliminowania produktów pochodzenia zwierzęcego nie tylko z diety, ale również ze wszystkich innych aspektów życia. Zatem wegetarianizm jest częścią składową weganizmu. Weganie unikają nie tylko mięsa, ale także żywności pochodzenia zwierzęcego, przy produkcji której nie zostało zabite zwierzę, tzn. nabiał (w tym jajka) oraz miód (chociaż część wegan zgadza się na jedzenie miodu); pragną nie kupować kosmetyków i ubrań powstałych z odzwierzęcych surowców (skóry, futra, wełna, jedwab), nie korzystać z rozrywek, w których wykorzystuje się zwierzęta (zoo, cyrk), oraz z produktów, które co prawda nie zawierają składników odzwierzęcych, ale były na nich testowane.


Kathy Freston podzieliła książkę na dziesięć rozdziałów, nazwanych obietnicami. Każdy z nich opisuje inną zaletę weganizmu. I tak dowiadujemy się, że produkty zawierające białko można zastąpić nie tylko tofu, ale również seitanem (z pszenicy) i tempeh (sfermentowana soja). Istnieje wiele zamienników jajek, mięsa, serów, mleka i innych produktów pochodzenia zwierzęcego. Ponadto autorka opisuje jak dieta roślinna może pomóc przezwyciężyć niektóre choroby lub nawet im zapobiec. Popiera to wywiadami z lekarzami i osobami, którym weganizm pomógł wyzdrowieć.

Każdy rozdział rozpoczyna się od wypunktowania najważniejszych zasad, które później są szczegółowe opisane. Autorka zamieściła w książce listę produktów wegańskich, a także trzytygodniowe menu. Z pewnością bardzo przydatne dla osób chcących przejść na dietę roślinną.

Jaka jest moja opinia? Mieszana. Z jednej strony ograniczenie lub całkowite wyeliminowanie mięsa i produktów pochodzących od zwierząt nie powinno nikomu zaszkodzić (chociaż uważam, że takie drastyczne zmiany powinny być uzgodnione z lekarzem, tak zresztą twierdzi również Kathy Freston), z drugiej strony nie potrafię uwierzyć, że dieta roślinna jest lekarstwem na wszystkie choroby i dolegliwości świata. Nie neguję, że ma wpływ na nasze zdrowie i samopoczucie, ale gdyby była lekiem na całe zło, to wystarczyłoby wszystkim ciężko chorym zapisać dietę wegańską, by wyzdrowieli. Ten punkt książki Freston uważam za przesadzony.

Ponadto przeprowadziłam mały wywiad wśród znajomych (wegetarianka i weganka) i potwierdziły się moje obawy, że nie wszystko jest takie różowe, jak przedstawia autorka książki. Przede wszystkim stosowanie tych diet w Polsce nie jest proste. Autorka jest Amerykanką, może tam produkty wegańskie są łatwiej dostępne i tak jak napisała w swojej książce tanie (tańsze od mięsa), jednak w naszym kraju, ich ceny są mocno zróżnicowane i dostępne tylko w wybranych sklepach. Oczywiście zależy to od indywidualnych wyborów każdego człowieka i zasobności jego portfela. Przeciętna dieta wegańska nie powinna być droższa od ‚zwykłego’ jedzenia, ale wiele produktów osiąga wysokie ceny, co powoduje, że część z nich weganie kupują od ‚wielkiego dzwonu’. Dodatkowo, wielu z tych produktów w ogólnie nie można u nas kupić, wynika to z faktu, że weganizm nie jest jeszcze tak popularny w Polsce. Wprawdzie istnieją dwa duże, dobrze zaopatrzone sklepy internetowe,  w których można nabyć produkty wegańskie sprowadzane z zagranicy, ale jest to tylko małe ułatwienie w obliczu powiększającej się społeczności wegańskiej. Codzienność wygląda tak, że jeśli nie mieszkasz w dużym mieście, to Twoja dieta wegańska jest w jakimś stopniu ograniczona, ponieważ nie masz dostępu do wielu produktów, które by ją urozmaiciło.

Co w takim razie sądzę o książce Weganizm Kathy Freston? Po pierwsze jest to typowy poradnik, jak schudnąć, zmienić styl życia, być zdrowszym, a przy okazji mieć wpływ na świat i otoczenie, np. opisuje drastyczne warunki, w jakich żyją zwierzęta hodowlane. Po drugie autorka pokazuje tylko pozytywne aspekty weganizmu, tak jakby nie miał on wad. A przecież każda dieta ma wady i zalety i powinna być dostosowana do warunków danej osoby. Jednak z pewnością opisuje wiele zalet weganizmu, nie tylko tych, które oddziałują bezpośrednio na nasze zdrowie.

Nie podobała mi się jedna rzecz. Język jakim napisany jest Weganizm. Czytając książkę czułam się, jak na wiecu propagandowym. Odnosiłam wrażenie, jakby dieta roślinna była jedynym, słusznym wyborem i żaden inny nie istniał. Bo przecież jest doskonała. Żadnych wad, same zalety. A przecież weganie to tacy sami ludzie jak ci, co jedzą mięso, po prostu mają inny sposób na życie.

Podsumowując, podobają mi się niektóre rady i może kiedyś je wykorzystam, ale weganką nie zostanę na pewno. Uważam, że człowiek powinien nie odmawiać swojemu ciału, tego czego organizm się domaga. Nie jestem fanką mięsa, wolę mączne potrawy, ale lubię zjeść schabowego z kapustą raz na tydzień. Skoro mam na niego ochotę, to nie powinnam sobie tego odmawiać, oczywiście wszystko w granicach zdrowego rozsądku.

Weganizm powinien spodobać się osobom zainteresowanym takim stylem życia, chcącym spróbować czegoś nowego. Ale myślę, że każdy znajdzie w książce coś dla siebie.

Tekst powstał we współpracy ze Studiem Astropsychologii