Przyjaciele – o serialu, który zmienił telewizję

Wiecie, że jestem ogromną fanką serialu „Przyjaciele”. Zaczęłam go oglądać w 1996 roku, w momencie kiedy pojawił się po raz pierwszy w polskiej telewizji. Miałam wtedy 12 lat. Może za mało jak na produkcję o dwudziestolatkach, ale to były lata 90-te, a ja byłam wychowana na „Dynastii” i „The Generations”, więc nie było szans, żebym zobaczyła w  „Przyjaciołach” coś czego nie widziałam wcześniej:)

A ja zakochałam się w serialu od pierwszego odcinka. Obejrzanego zresztą zupełnym przypadkiem, gdzieś na wakacjach, u koleżanki w domu. Pamiętam jak dziś. Produkcja o szóstce ludzi spędzających czas na kanapie w kawiarni, pijących kawę, mieszkających w centrum Manhattanu – nie, nie zastanawiałam się wtedy skąd ich na to stać i jak oni to robią. Im byłam starsza, w późniejszych sezonach dziwiło mnie to czasami, ale nie przeszkadzało. Tu była dobra zabawa, fajni bohaterowie, historie na które w napięciu czekało się cały tydzień (serio przez pewien czas czwartek to był mój ulubiony dzień i to nie tylko dlatego, że po nim był piątek, czyli ostatni dzień szkoły i weekend). I tylko to się liczyło. Serial stał się kultowy, choć dzisiejsi odbiorcy zarzucają mu seksizm, homofobię, rasizm i parę innych kwestii. Moim zdaniem, jeśli ktoś nie pamięta realiów lat 90-tych i nie oglądał serialu w tamtym czasie, nie zrozumie, że wiele scen, dowcipów, postaci z „Przyjaciół” było czymś nowym w telewizji. Lesbijski ślub, Phoebe surogatka, transpłciowy ojciec Chandlera – dzisiaj takich sytuacji i bohaterów mamy pełno – wręcz moim zdaniem aż do przesadnej poprawności politycznej, wtedy to było coś nowego.

Niespełna rok temu ukazała się w Polsce książka Kelsey Miller „Przyjaciele. Ten o najlepszym serialu na świecie”. Nie kupiłam. Przecież wszystko wiem o serialu, po co wydawać pieniądze. Ale siedzenie w domu sprzyja lekturze oraz głupim pomysłom (czyli, a co tam wydajmy trochę pieniędzy, przecież ta książka jest nam niezbędna do życia) i kupiłam. W papierze, co już w ogóle jak na mnie jest ewenementem. I wiecie co? Jestem zachwycona. To była dokładnie taka książka, której potrzebowałam teraz.

Zacznę od tego, że każdy kto uwielbia „Przyjaciół” raczej nie dowie się z tej książki niczego nowego. I nie sądzę, by zamysłem autorki było uświadamianie ludzi jak wyglądało kręcenie serialu, jaki szum się tworzył wokół aktorów (wówczas nieznanych szerszej publiczności), poszczególnych odcinków, bohaterów, scen. Ta książka powstała, żeby pokazać jakim fenomenem w swoich latach była historia o szóstce ludzi przesiadujących w kawiarni. Stanowili nowy rodzaj pokolenia, ludzi którzy mając po dwadzieścia parę lat nie myślą o małżeństwie, dzieciach i zakładaniu rodziny. Dla nich rodziną są przyjaciele, współlokatorzy, grono znajomych, z którymi spotykają się codziennie. Byli odzwierciedleniem pokolenia dwudziestolatków lat 90-tych.

Co więc znajdziecie w książce „Przyjaciele. Ten o najlepszym serialu na świecie”? Dowiecie się jak to się zaczęło, jakie były początki serialu  (a były trudne), jak wyglądało kompletowanie obsady i jak aktorzy się zgrali na planie oraz poza nim, bo rzeczywiście jest to niezwykłe zjawisko, tutaj wyznawana była zasada ‚jeden za wszystkich, wszyscy za jednego’. Przeczytacie o dziwnych sytuacjach na planie, o tym jak radzili (lub nie radzili) sobie scenarzyści z wątkami, które były dość odważne jak na lata 90-te, a jednocześnie nie do końca dopracowane (np. odcinek Ten z lesbijskim weselem), co się zmieniło po wydarzeniach z 11 września 2001 roku. Kelsey Miller zebrała wszystkie dotychczas rozproszone informacje o serialu i stworzyła z nich jedno kompendium wiedzy o „Przyjaciołach”. Nie uważam, żeby była to pozycja obowiązkowa dla fanów serialu, natomiast z pewnością jest to doskonały poprawiacz humoru, zwłaszcza w sytuacji, w której obecnie znaleźliśmy się wszyscy.

Mimo, że ja nie jestem już targetem tej produkcji, to nadal lubię go oglądać. Zawsze jakiś kanał telewizyjny emituje serial, netflix ma go w swojej ofercie i kiedy tylko mam ochotę włączam sobie odcinek i wracam do czasów, kiedy wszystko wydawało się prostsze. Obecnie emitowany jest 2 sezon i najfajniejsze odcinki całego serialu, m.in. Ten z kasetą z balu. Nic tak nie odstresowuje i nie poprawia humoru jak starzy, dobrzy „Przyjaciele” 🙂 Polecam Wam tę książkę o najpopularniejszym sitcomie świata, stanowi doskonałą rozrywkę w trudnych czasach.