Wpadłam jak śliwka w kompot, czyli słów kilka o literaturze dziecięcej

Mam nową manię. Książki dla dzieci. Serio to nałóg. I to gorszy niż normalny książkoholizm, no bo wiecie, sobie mogę nie kupić, albo wybrać tańszego ebooka, pożyczyć z biblioteki albo od znajomych, ale dziecku odmówię?! Książki?! A w życiu! To nic, że Kuka jeszcze nie mówi. To nic, że na razie interesują ją obrazki (i tak jest nieźle, kilka miesięcy temu książki traktowała jako smaczną przekąskę). To nic, że sama jeszcze nie wybierze książki. Chociaż przepraszam źle mówię, wybiera książki, wskazuje palcem co mam zdjąć z półki, albo sama ściąga, ma dwa ulubione „Opowiem Ci mamo, co robią mrówki”, a druga to Obrazki dla maluchów, tylko tematyka się zmienia, ostatnio na tapecie jest Morze. Ale w każdym razie póki co ja wybieram co kupić i wpadłam jak śliwka w kompot. Mamy już kilkanaście książeczek z serii Obrazki dla maluchów, Kuka je uwielbia. Jest Księga dźwięków. Dwie książki z serii Opowiem Ci mamo co robią… mrówki, żaby. Poczytaj mi mamo. Księga pierwsza i Zosia z ulicy Kociej. I oczywiście pełno klasyki, częściowo odziedziczone po mamusi (czyli mnie), a częściowo uzupełnione o wznowienia, jak Brzechwa dzieciom, Zwierzyniec, Wiersza Tuwima, Dzieci z Bullerbyn.

Teraz poznaję nowości. Rany ile tego jest! Zaczęłam od Poczytaj mi mamo. To popularna obecnie seria, ale dość nowa jak dla mnie, bo ‚za moich czasów’ jej nie było. Kupiłam pierwszą część i już samo wydanie mnie zachwyciło, a na dniach będę czytać to zobaczę jak prezentuje się zawartość. Ale i bez czytania mam ochotę kupić kolejne części.

Nabyłam również Zosię z ulicy Kociej, bo szczerze powiem widziałam tę książkę u kilku blogerek i pomyślałam, że coś w niej musi być interesującego. Poza tym mam ogromną ochotę na nowe wydania Muminków, podoba mi się to dwutomowe, ale jeszcze się waham, i uprzedzając wasze pytania, tak mam serię o Muminkach jeszcze z własnego dzieciństwa, ale po pierwsze nie mam wszystkich części, po drugie to moje, Kuka może mieć własne:)

I tak lecząc mój książkoholizm, ograniczając bardzo mocno własne zbiory, rozbudowuję biblioteczkę mojego dziecka. Ale sami przyznajcie, że to szczytny cel – wszak idzie o to, by następne pokolenia czytały książki!

A teraz poproszę o wspomożenie mojego szaleństwa i podrzucenie ciekawych tytułów dla dziecka. Tak na najbliższe pięć lat żeby było:)