Miała być recenzja, ale…

Moi Kochani Wszyscy Czytelnicy i nie tylko:)
Miała być dzisiaj recenzja, ale w związku z wczorajszą ulewą, nie miałam możliwości napisania czegokolwiek, czytanie też niestety nieco ucierpiało, także dopiero dzisiaj popołudniu mam nadzieję uda mi się coś podziałać. W najbliższych dniach może tutaj być nieco spokojniej, ale od poniedziałku, a może już w weekend zacznę Was zasypywać nowymi recenzjami, kilku bardzo ciekawych książek, m.in. „Trochę większym poniedziałkiem” Grocholi i „W Paryżu dzieci nie grymaszą” Druckerman. Wiem, że cierpliwie poczekacie,  a ja będę się starała zaglądać na Wasze blogi i być w miarę na bieżąco z Waszymi recenzjami. Poza tym będę w miarę obecna na fb, więc zapraszam tam:) A w przyszłym tygodniu może się spodziewać:

A wczoraj po 2,5 godzinnej ulewie, która była jedną ścianą deszczu wyglądało u mnie tak (od razu mówię to nie wylała żadna rzeka, jedyna jaka koło mnie płynie jest kilkanaście metrów w dół i musiało by padać przez rok żeby wylała). To co widzicie to po prostu nadmiar wody, która nie zmieściła się w rowach,  ani nie wsiąknęła w ziemię:

Jak się zapewne domyślacie, tam gdzie stoi bus jest główna droga, zdaje się że wojewódzka, a powiatowa to na pewno.  I woda, która podeszła mi pod sam dom.

Na szczęście jeszcze wczoraj cała ta woda zeszła i wieczorem już było 'sucho'. Teraz wystarczy 'tylko' posprzątać.