Muszkieterowie, czyli zabijcie wreszcie króla

Ludwik XIII musi zginąć. Niestety nieprędko to nastąpi i trzeba się będzie trochę pomęczyć z najbardziej irytującą postacią serialu Muszkieterowie. Serio. Król wygrywa u mnie wszystkie rankingi na najbardziej wkurzającego bohatera. Jest tak &&%##&&%#!!$^&(&%, że mam ochotę własnoręcznie skręcić mu kark. Ludwik XIII jest tak zapatrzony w siebie, naiwny, głupi po prostu, że jestem szczęśliwa, jeśli w danym odcinku jest go jak najmniej, albo o niebiosa nie ma go w ogóle, bo Muszkieterowie to naprawdę bardzo przyjemny serial przygodowy, choć luźno oparty na słynnej powieści Aleksandra Dumasa.

Jakbym miała wymieć trzy powody, dla których oglądam Muszkieterów byłyby one następujące: Atos, Atos, Atos! A tak serio to Atos, Richelieu i BBC. I chyba nawet w takiej kolejności. Będę się starała pisać po kolei. Zacznę od najbardziej przyziemnych powodów, czyli Atosa. Mój Ci on! Zdecydowanie Tom Burke idealnie pasuje do roli lekko zgnębionego życiem hrabiego de la Fere. Poza tym co tu ukrywać, najnormalniej w świecie facet mi się cholernie podoba. I to by było na tyle.

Kardynał Richelieu to dla mnie ogromne zaskoczenie. Nie wiedziałam, że gra go Peter Capaldi, czyli dwunasty Doctor Who i to już było dziwne, oglądać go w roli kardynała, mając w głowie obraz Doctora. Ale muszę powiedzieć, że o ile Capaldi średnio podoba mi się jako Doctor (choć nie jestem ani znawcą, ani wielką fanką serialu, raczej oglądam tak od przypadku do przypadku, ale bardziej przypadł mi do gustu Doctor Matta Smitha – Tennanta jeszcze nie widziałam w tej roli więc wybaczcie), to jako Richelieu jest absolutnie genialny. Odpowiednio knujący, inteligentny, sprytny, arogancki. Miód  na moje serce. Postać nie tylko świetnie zagrana, ale przede wszystkim świetnie napisana.

Trzeci powód, czyli BBC, no cóż uwielbiam brytyjską telewizję, ich seriale i z każdym rokiem oglądam ich coraz więcej. Jest to dla mnie wartość sama w sobie i gwarancja jakości.

Co do fabuły, nie oszukujemy się to nie jest serial genialny, to nie jest ekranizacja, a raczej luźna adaptacja książki, ale za to jest dobrze napisany scenariusz, świetnie napisane postacie, bardzo dobrze zagrane na dodatek i naprawdę jest to sympatyczna i wciągająca historia. Dokładnie w stylu płaszcza i szpady. Uczyć za wiele nie nauczy, ale z pewnością można spędzić godzinę miło się relaksując i patrząc na ładnych ludzi w ładnych kostiumach. To nic, że D’Artagnan jest kiepski, bo Luke Pasqualino pasuje do tej postaci jak wół do karety. Jest zbyt chłopięcy, zbyt przesłodzony i zbyt naiwny. Ale za to taka Milady de Winter jest cudowna! Przebiegła, bezwzględna, kalkulująca, ach mogłabym się rozpłynąć w zachwytach. Jest do szpiku kości zła, a jednak nie sposób jej nie uwielbiać! Tak więc, jeśli nie znacie jeszcze serialu Muszkieterowie to obejrzyjcie koniecznie, to tylko dwa sezony, dwadzieścia odcinków, a tyle radości.

* plakat pochodzi ze strony filmweb.pl